poniedziałek, 9 kwietnia 2018

soyi

W całym zamieszaniu związanym ze studiami, pracą którą niedawno zaczęłam i innymi rzeczami przez chwilę nie ruszałam aparatu, ale dziś zaraz po przyjściu do domu, kiedy tylko spojrzałam na Soyi, rzuciłam wszystko w kąt i zaraz się nią zajęłam.

Soyi dostała kilka dni temu nowe chipy, za pomoc przy zakładaniu których serdecznie dziękuję Aleks - sama nie mogłam się pozbyć stockowych, siedziały wyjątkowo mocno.

Zdjęcia nie są jakoś zachwycające - zapomniałam już jak beznadziejnie pracuje się ze stockowymi ciałkami a ostatnio robiłam zdjęcia głównie lalkom na obitsu. No cóż, Soyi musi poczekać na lepsze czasy czyli moment, w którym napłynie mi trochę pieniędzy i będę mogła jej sprawić mały prezencik. Na razie mam tyle.











No uwielbiam ten stock!








I jak się podoba?

Moim zdaniem te chipy to strzał w dziesiątkę, bardzo jej pasują i wygląda na jeszcze bardziej obrażoną, niż była do tej pory.

niedziela, 25 marca 2018

dyńkon II

Bardzo lubię spotkania lalkowe.

Byłam w moim życiu na tylu, że połowy sama nie pamiętam a jeśli ktoś obserwował mnie tu lata temu może pamiętać, że zdarzały się takie, po których na blogu narzekałam straszliwie. Mimo tego meety wspominam raczej pozytywnie, dlatego bardzo ucieszyłam się kiedy przeczytałam, że kolejne takie spotkanie odbędzie się niedługo we Wrocławiu.

Na poprzednim dyńkonie nie byłam (a żałuję!), to był mój pierwszy i zdecydowanie warto było ruszyć się tego dnia z domu. Dzień wcześniej, podczas pakowania i ogarniania moich lalek cieszyłam się trochę tak, jak zawsze cieszyło się w szkole podstawowej a w samym dniu spotkania bardzo się stresowałam, szczególnie kiedy uświadomiłam sobie jak dużo osób zadeklarowało że się zjawi.

Okazało się, że wcale nie miałam czym się przejmować. Wszyscy uczestnicy byli dla siebie bardzo mili, jakbyśmy wszyscy znali się od bardzo dawna (chociaż przed spotkaniem miałam kontakt tylko z częścią z nich), a spotkanie się z tyloma osobami które interesują się tym co ja zawsze jest świetnym doświadczeniem.

Bardzo się cieszę, że mogłam się pojawić na dyńkonie, zobaczyć tyle pięknych lalek, spotkać w końcu na żywo osoby z którymi wcześniej rozmawiałam jedynie przez internet i poznać te, z którymi wcześniej nie rozmawiałam wcale.

Ilość lalek zmienia się z osobą liczącą, ale na pewno było ich ponad sto, ponoć około 115, a uczestników... 20? Zrobienie zdjęć wszystkim lalkom było niewykonalne, dużo z tych które zrobiłam zostanie na dysku jako nienadające się do publikacji - ale wrzucam najlepsze 50.

Nawet nie chcę zabierać się za podpisywanie lalek, bo notkę skończyłabym pisać chyba za tydzień, ale jeśli ktoś rozpoznaje swoją dyńkę - krzyczcie na mnie w komentarzach, a ja wszystko dopiszę.













































































































































Czas na największe zdjęcie grupowe jakie kiedykolwiek zrobiłam. Szczerze podziwiam dziewczyny za ustawienie wszystkich lalek razem, ja bym się poddała.